Nastąpił niespodziewanie we wrześniu 2016 roku, kiedy moi rodzice ponownie wyjeżdżali na wakacje do kraju, który według mnie był „przeciętny”. Nigdy wcześniej się nim nie interesowałem. Był mi całkowicie obojętny. Z opowiadań znajomych wiedziałem tylko tyle, że jest „fajnie i niedrogo”. Nie sądziłem, że moje upodobania raz na zawsze się zmienią, a ja bezgranicznie oddam swe serce temu miejscu na ziemi. Zapraszam Was na  moją pierwszą podróż do Chorwacji!

Zaczęło się od oglądania fotografii. „Zobacz, tak wyglądają Plitwickie jeziora. Wiesz jak tam jest pięknie? Zwiedzaliśmy je przez cały dzień. Poznaliśmy miłych ludzi u których nocowaliśmy. Byliśmy też w jaskini Postojnej. Byliśmy w miejscowości Baśka Voda i widzieliśmy Makarską Rivierę. Włochy nie dorastają Chorwacji do pięt. Ach to turkusowe morze. Wszędzie jest czysto. Widać piękne góry i jest dużo zieleni. Musisz tam pojechać. Zobacz jakie tam rosną piękne palmy. Nie mów, że Ci się to nie podoba„.Tak moja kochana mama reklamowała mi Chorwację, podczas weekendowej opowieści przy stole jedząc śniadanie. Wszyscy opaleni, pełni energii i ciekawych historii. Zafascynowani na całego. Przywieźli pyszne konfitury i nalewki kupione od lokalnych sprzedawców. Oglądałem te zdjęcia, słuchałem o wszystkich przygodach i mówiłem „Sam nie wiem… Ładnie tam jest, ale czy aż tak? Wydaje mi się, że Włochy są ładniejsze i mają ten włoski klimat mamo…”. Nie sądziłem, że tak bardzo się mylę. Chorwacja być może ładnie brzmi z opowieści i macie całkiem ciekawe zdjęcia. Nie wierzyłem za bardzo w opisywany raj na Ziemi. Nie widziałeś, to się nie wypowiadaj. Jedź i sam zobacz. Potem powiesz mi co o tym sądzisz”.

We wrześniu 2016 roku moja rodzina ponownie wyjechała do Chorwacji, ja mieszkałem wówczas w Niemczech. Zrezygnowany siedziałem w domu. Zbliżał się koniec lata, więc nie miałem nadziei na ponowne wakacje w tym roku. Kiedy rodzice dotarli na miejsce, połączyli się ze mną na Skypie. abym mógł z nimi porozmawiać. Po krótkiej rozmowie usłyszałem „Ale tutaj jest pięknie synu. Mamy super pogodę – 30 stopni, temperatura wody koło 24. Szkoda, że Cię tutaj z nami nie ma”.

Po dwudziestominutowej rozmowie padła propozycja. Zapytano mnie „A jak tam w Niemczech, auto masz sprawne? Masz tydzień wolnego?” Odparłem, że wszystko dobrze i że mam odrobinę czasu. Usłyszałem „No to na co czekasz? Pakuj się i przyjedź do nas”I wtedy nastał moment ciszy. Popatrzyłem na moją rodzinę. W tle było widać lazurowe morze, słońce i piękny krajobraz. Rzuciłem okiem za okno. U mnie wówczas padał deszcz. Było ponuro. Jesień zbliżała się wielkimi krokami… Zastanowiłem się chwilę, ale naprawdę niedługą, po czym odparłem „Dajcie mi godzinę czasu!”. Tak w mojej głowie została podjęta decyzja o wyjeździe do Chorwacji.

Kiedy oni popijali zimne piwo na tarasie, ja właśnie pakowałem swoją torbę podróżną, dokumenty, klapki i ręcznik do kąpieli. Jeszcze raz na chwilę usiadłem na kanapie. Zastanowiłem się ponownie. Pamiętam, że mocno się wtedy wzruszyłem :). W swojej głowie usłyszałem głos mówiący ” Jedź. Jedź, serio…. jedź”Ale jak mam jechać? Tak o? Jutro z rana? Ile to kilometrów? Którędy do Chorwacji? Potrzebuję obcej waluty? Głos ponownie odezwał się mówiąc ” Jedź. Po prostu jedź :)”.Godzinę później zadzwoniłem do rodziny mówiąc. „Widzimy się jutro, do zobaczenia :)”.

Tego wieczoru siedząc przed komputerem ostatni raz przeglądałem trasę na google maps dokładnie sprawdzając, którą trasę wybrać. Pobudka o 5:00. Zaparzyłem termos kawy, zapakowałem ostatnie rzeczy do samochodu wraz z toną pozytywnej energii. Ostatni raz obejrzałem przed wyjazdem jedno z nagrań o Chorwacji na youtube i nagłos powiedziałem sam do siebie „Chorwacjo – nadchodzę :)”. Serce ponownie zabiło szybciej, gdy przed szóstą rano odpaliłem silnik auta i przypomniałem sobie swój pierwszy wyjazd z 2009 roku. Uczucie identyczne jak wtedy, gdy wyruszaliśmy z Polski wraz z rodziną. Tym razem postanowiłem się z tym zmierzyć totalnie sam. „Stary znowu to robisz, znowu jedziesz w nieznane. Kolejna przygoda”Tym razem do pokonania miałem 1600 km. 1600 km pełnego skupienia i nowych krajobrazów, mojej ulubionej muzyki w samochodzie. Pomyślałem przez chwilę, że jeśli będę czuł się na siłach do Makarskiej dojadę około 3:00 w nocy i wszystkich ich tam pobudzę :D. Miałem wtedy chyba sporo motywacji, by zrobić tak długi odcinek „na jeden raz”, ale sprzeciwiła się rodzina. Czy mi się udało? Powiem Wam, że byłem blisko, ale niestety zrezygnowałem koło 23:00. Dzisiaj tego nie żałuję ani trochę, ale o tym później. Poniżej wrzuciłem krótkie wideo i kilka ujęć trasy, którą pokonywałem. Popołudniu skupiłem się już mocniej na robieniu kilometrów, więc posiadam jedynie fotografie.

Trasa przebiegała świetnie. Przez całe Niemcy jechało się w miarę luźno. Małe korki spotkały mnie przy granicy z Austrią ze względu na małe przebudowy. Nawet dobrze, że tak się stało, bo na południu widać już piękne Alpy, więc było co podziwiać. Poniżej kilka zdjęć.

Późnym popołudniem udało mi się jeszcze zrobić dwie fotografie przejeżdżając przez Słowenię. Kiedy byłem już mniej więcej w połowie drogi do granicy z Chorwacją w powietrzu unosił się już jej zapach 🙂 W pewnym momencie przestałem spoglądać na ilość kilometrów jaka została do pokonania. W kabinie samochodu zaczął coraz bardziej dokazywać Pan „zmęczenie”.

Prawdziwy kryzys przyszedł po zmroku kiedy zatrzymując się na parkingu zapytałem o drogę Macedończyka, który właśnie szykował się do snu po długiej podróży Tirem. Ku mojemu zdziwieniu na pytanie „Czy wie Pan jak daleko do granicy chorwackiej?”odpowiedział – 100 km. Grzecznie podziękowałem za odpowiedź, po czym udałem się na chwilę przerwy w towarzystwie kawy i krawężnika. Usiadłem i zacząłem się zastanawiać, czy dam dzisiaj radę dojechać chociaż do granicy chorwackiej. Muszę przyznać, że nie lubię jeździć po zmroku. Dla mnie trasa po zmroku robi się hmm…. nieprzewidywalna? Ja nie wiem co się czai w krzakach na poboczu, nie jestem w stanie już tak mocno przewidywać i zaczynam mieć obawy. W dodatku masa samochodów oślepia mnie swoimi światłami. Wszystko się rozmywa… Ale, wypiłem kawę, posiedziałem sobie chwile, złapałem świeże powietrze. Dwa głębokie wdechy i zasiadłem ponownie za kierownicę. Była już noc, a ja wciąż jechałem, tylko tym razem ostrożniej. W tym samym momencie z mojej play listy zabrzmiał utwór Nervo- Two minds i w tym samym momencie odżyłem także ja 🙂

Pamiętam doskonale ten moment. Zwiększyłem głośność utworu w samochodzie i dostałem zastrzyk energii. Nagle narodził się nowy człowiek :). Nie wiem czym to było spowodowane, ale do dzisiaj jak wspominam ten moment, kiedy zbliżałem się do granicy Chorwackiej w mojej głowie znowu słyszę ten kawałek. Przejechałem jeszcze kolejną godzinę za kółkiem dzięki tej piosence odtwarzając ją w kółko i tak powitał mnie Pan na granicy chorwackiej 🙂 Sprawdził mój dowód, zapytał o cel podróży i pożyczył miłego wieczoru. Następnie skierowałem się na bezpieczny nocleg w samochodzie.

Do celu pozostało około 400 km. Nie chciałem się zatrzymywać. Czułem, że jestem na siłach, by jechać dalej (chyba tylko siłą woli, gdyż ciało i mózg miałem już mocno zmęczony).  Ale wiesz co? Opłacało się przenocować w samochodzie. O 5:00 rano następnego dnia po sześciu godzinach snu moim oczom ukazał się Chorwacki raj !!!

❤

   O dalszej podróży opowiem w drugiej części wpisu 🙂

6 komentarzy

  1. Widzę że odbyles wiele podróży po Europie rozumiem że cześć jako małe dziecko i pewnie nie wszystko pamiętasz ale_ pewnie banalne pytanie ale….
    Które z miejsc jest najbardziej godne spędzenia wakacyjnego urlopu i zachlysniecia się pięknem przyrody
    Oczywiście według Ciebie

    Celina
    1. Szerzej na ten temat wypowiedziałem się w ” przełomie”. Dla mnie największe pomieszanie kolorów i zróżnicowania roślin, połączenia morza, gór i palm posiada Chorwacja i do niej wracam myślami najczęściej.

      admin
    1. Miło mi to słyszeć. Z pewnością daje kopa i motywacje do kolejnych wpisów. Namawiam do zapisania się do newslettera w prawym pobocznym panelu strony. Dzięki temu nie pominiesz żadnego z wpisów. Pozdrawiam i do usłyszenia :)!

      admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *