Odwiedź nas na:

Od czego to wszystko się zaczęło ? Aby zrozumieć, gdzie to wszystko miało początek muszę się cofnąć do opowiadań moich rodziców. Pamiętam, gdy byłem małym dzieckiem pokazywano mi albumy ze zdjęciami z podróży. Wielkie kroki małego człowieka. Takie było moje pierwsze skojarzenie, gdy zobaczyłem fotografie pierwszych wypraw w świat nieznany – moich wypraw. To były moje wyprawy, gdy byłem mały. Nie do końca je pamiętam, jednak dzięki fotografiom z albumów wiem, że pierwsze odbywały się w pampersie i czerwonych rajtuzach. Były to dosłownie wielkie kroki po obcej ziemi.

Nie do końca pamiętam moment w którym zrobiono to zdjęcie, jednak zostało mi dobrze opowiedziane jak wyglądały nasze pierwsze podróże. Te pierwsze z nich miały miejsce w latach 90 – tych. W tle moja rodzina. Babcia, wujek oraz tata i jego brat. To oni jako pierwsi w naszej rodzinie postanowili jeździć po Europie i zdobywać kolejne miejsca. Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu jak ta dwójka miała odwagę wybrać się do Portugalii mając ze sobą jedynie atlas i sprawny samochód. W czasach gdy nie było nawigacji samochodowej ani google maps i miłego głosu Krzysztofa Chołowczyca podpowiadającego „za 300 metrów skręć w prawo”. W roli fotografa mama, która przez całą podróż pracowała w charakterze mojego opiekuna, kucharki, a także pomocy medycznej. Na powyższym zdjęciu ja – Mateusz. Mały człowiek – wielki krok. Zdjęcie zrobione prawdopodobnie w Austrii.

Pierwsze podróże moich rodziców w latach 90 – tych odbywały się głównie w kierunku Włoch. Zwiedzając po drodze Austrię mieli także okazję zobaczyć Wenecję, Rzym, Sycylię i Niemcy oraz Szwajcarię. Na zlepek wszystkich wypraw składały się także te w kierunku zachodnim jak Hiszpania, Portugalia Francja i wiele innych. Tak naprawdę od najmłodszych lat byłem dosłownie w podróży. Być może dlatego jestem dziś do nich tak bardzo przyzwyczajony, a cały ten świat wydaje się być dla mnie jakby mniejszy. Odległości nie wywołują u mnie poczucia strachu, a podniecenie i fascynację. Im dalej, tym lepiej.

Zdjęcie u góry pokazuje moją mamę oraz mnie w miasteczku Bibione we Włoszech. Ze zdjęć zbyt wiele nie wynika, jednak z tego co pamiętam były to pierwsze wakacje we Włoszech w miasteczku położonym nad morzem. Do tego miejsca wracałem później podróżując samemu z sentymentu  🙂

Powyżej zdjęcia z Saint Tropez. Nie do końca pamiętam ten wyjazd. Wiem jednak, że jako dziecko miałem manię pozowania do zdjęć z lornetką. Taką robioną przeze mnie z rąk. Nie wiem do końca co siedziało wtedy w mojej głowie, czy też po prostu raziło mnie słońce, a być może jako dziecko wstydziłem się pozowania do zdjęć.

 Z Saint Tropez łączy się też mocno oglądanie przez naszą rodzinę serii komedii z udziałem Louise De Funes w roli Żandarma z Saint Tropez. To samo miasteczko miałem okazję zobaczyć już jako starszy chłopiec w 2012 roku wraz z moją siostrą i dziadkami. Cudownie było wrócić do tego miejsca wcześniej znając je jedynie z filmów i fotografii.  Jest przepiękne, małe i posiada swoją magię. Można w nim podziwiać wąskie uliczki, port, a także zobaczyć słynny komisariat żandarmów. Obecnie już nieczynny dla zwiedzających. Świetna okazja dla fanów Louisa i bogatych, luksusowych jachtów, których maszty z zawieszonymi flagami Państw sięgają słońca. Można też natrafić ciekawe egzemplarze starych, zabytkowych aut: Triumph oraz motocykle Harley Davidson. Pamiętajcie także, że z Saint Tropez jest już niedaleka droga do Monako! Warto nadłożyć kilometrów.

Pamiętam, że jako dziecko panicznie bałem się wody i bałem się pływać. Nie bałem się za to wchodzić na karuzele i zjeżdżalnie. Była taka zjeżdżalnia chyba w Hiszpanii… Był to wielki goryl. Z jego brzucha wychodziła ogromna zjeżdżalnia z której można było zjechać – ja zjechałem do połowy. Później zatrzymałem się bo okropnie parzyła mnie w tyłek. Był upalny dzień więc rozgrzana blacha lekko poparzyła mi plecy od zjazdu na dół.  Ze zjeżdżalniami było o wiele prościej niż z pływaniem, pływać nauczyłem się dopiero w 2000 roku będąc w Grecji. Wspomniana nauka pływania do dziś wywołuje u mnie gęsią skórkę, a dziś? Dziś pływać uwielbiam i robię to wszędzie gdzie tylko można, gdy jestem na wakacjach.

 Na drugiej fotografii widać mojego tatę i siostrę w drodze na Sycylię. Pamiętam, że bardzo się wtedy bałem, aby mój tato nie wypuścił z rąk mojej siostry do morza, bo wiadomo morze to pływanie i pewna śmierć. Wcześniej nastraszył nas, że w morzu są rekiny, więc ja od razu widziałem w swojej głowie jak siostrę zjada rekin.

Od najmłodszych lat jak widać fascynowała mnie motoryzacja. Moja pamięć mnie nie myli. Tym razem w bardzo męskim kolorze na skuterze o równie męskich barwach z pewnością na twarzy i nogami w powietrzu, pozuję do zdjęcia z pełną powagą i zaangażowaniem Musiały minąć lata zanim dorosłem i zrozumiałem, co tak naprawdę w życiu będzie mnie pociągać najbardziej. O tym dowiecie się czytając mojego bloga.

Pozdrawiam

  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *