Kontynuując naszą podróż po Rzymie zabieram Was w dalsze zwiedzanie zabytków. Przejdźmy się wspólnie ulicami tego miasta, abyśmy wzajemnie poczuli ten starożytny klimat. Miejsca znane z filmów oraz podręczników do Historii miałem możliwość podziwiać na żywo właśnie podczas tego wyjazdu.

Koloseum to miejsce w którym organizowano igrzyska śmierci. Walczyli w nim gladiatorzy oraz ginęli niewinni ludzie. Dziś nie sprawia już wrażenia zbiorowego cmentarza tych, którzy oddali tam swoje życie, aby dostarczyć innym rozrywkę. Miejsce dobrze znane z Filmu„Gladiator” w roli głównej z Russelem Crowe’m doskonale oddaje obraz totalnej głupoty i bezwzględności wówczas panujących władców Rzymskich.

Warto również dodać, że władze włoskie mają ogromny problem z pozyskaniem funduszy na remontowanie tego obiektu. Wymaga on ogromnego wkładu finansowego. W 2016 roku miały miejsce spore prace remontowe na wielu obiektach architektonicznych, w tym także schodów hiszpańskich. Ze względu na ogromną ilość odwiedzających turystów, takie obiekty historyczne niszczeją. Ludzie ryją na nich swoje inicjały, wypisują również daty swoich odwiedzin.

Przeglądając dalej moją galerię nie mogę pominąć reszty obiektów. Tego dnia podczas naszego zwiedzania po upalnym dniu zbliżał się kojący wieczór. A więc mogłem zwiedzić słynną fontannę Di Trevi, która jest jeszcze piękniejsza wieczorami dzięki temu, że zostaje oświetlona. Poniżej kilka fotografii z drogi do tego miejsca.

Nie byłbym sobą gdybym nie znalazł jakiegoś ciekawego klasyka na ulicach Rzymu. Tym razem przepiękny, malutki Włoski pogromca dróg – Fiat 500.

Ciekawostka: Idąc w kierunku placu Weneckiego po lewej stronie głównego ronda możecie napełnić swoje butelki zdatną do picia wodą źródlaną. W godzinach szczytu do tego wodopoju jest kolejka ludzi – większa niż po Włoskie lody 🙂

i ostatni rzut oka na koloseum 🙂 Przenosimy się na wspomnianą wcześniej fontannę Di trevi.

Tego wieczoru byliśmy już mocno wykończeni zwiedzaniem Rzymu. Nie ma możliwości by jednego dnia zwiedzić wszystkie, popularne zabytki tego miasta. W drodze powrotnej odwiedziliśmy jednak Hiszpańskie schody.

Dalsza podróż odbyła się w kierunku Asyżu oraz Wenecji. Dzisiaj szerzej przedstawię Wam właśnie Wenecję, gdyż posiadam więcej ciekawych fotografii z tego miasta. Jest ona także miejscem bardziej popularnym, często obleganym przez turystów z całego świata.  A tymczasem… Piękna gondola, prawda ? 🙂

Wenecja ma ten sam urok, co Amsterdam ze względu na kanały wodne, którymi mieszkańcy każdego dnia przemieszczają się po różnych częściach miasta. Główną atrakcją jest więc możliwość zwiedzania miasta pływając gondolą, lub chodząc pieszo. Spacerując uliczkami tego miasta można napotkać rozmaite sklepy z pamiątkami, sklepy z kawą oraz restauracje. Wenecja jest miejscem urokliwym, aczkolwiek lekko zaniedbanym. Nie wiem czy problem wynika z ilości odwiedzanych to miejsce ludzi, ale wystarczy wybrać się w boczną ulicę, by zobaczyć masę zaniedbanych budynków czy rozpadających się elewacji w których żyją niezliczone ilości gołębi. Ulice przepełnione są turystami do tego stopnia, że zrobienie zdjęcia zabytków bez zaliczenia na pierwszym planie czyjejś „turystycznej twarzy” graniczy z cudem. Poniżej reszta fotografii placu św. Marka oraz most Rialto – most westchnień.

W chwili przerwy od głównych ulic nie zabrakło także czasu na podziwianie urokliwych i totalnie nieznanych miejsc. Wyżej zdjęcie jednej z restauracji, której właściciele postanowili umieścić stoliki gości z widokiem na kanał wodny. Wspaniały klimat. Jedyny minus to niezbyt przyjemny zapach wody. Prawdopodobnie okoliczni mieszkańcy odprowadzają do niego ścieki, bądź też woda w tych miejscach nie ma dobrego przepływu. Nie zachęca to zbytnio do zjedzenia tam posiłku. Dla tych, którzy bardzo zacięcie będą szukali możliwości spędzenia romantycznego wieczoru we dwoje polecam poszukać lokalu, który oferuje rezerwacje stolika na dachu budynku z możliwością podziwiania panoramy Wenecji. TAK, istnieje również taka możliwość. 🙂

Teraz zabieram Was do ostatniego miejsca Naszej wyprawy, by w towarzystwie piniowych drzew podzielić się z Wami widokami miasta Bibione 🙂

Docieramy do Bibione i zaczynamy zwiedzanie oraz plażowanie. Zacznijmy od miasta, które jest dosyć obszerne. Zaraz obok miejscowości Bibione mieści się Kaorle. Obie te miejscowości idealnie nadają się do spędzenia wakacji wraz z dzieckiem. Nad morzem są szerokie deptaki do spacerowania. Jest też sporo placów zabaw dla Waszych pociech. Plaża należy do równie bezpiecznych. Jedynym minusem dla mnie jest zbyt wielka ilość leżaków i parasoli kojarząca mi się z typowo zatłoczoną Polską plażą, gdzie każdy walczy o kawałek przestrzeni. Morze w Bibione jest wyjątkowo mętne zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. Dzieje się tak dlatego, iż jest to laguna. Jest dosyć płytko, a więc przy dużej ilości ludzi piasek dryfuje godzinami tworząc brązową wodę. Piasek to zbyt dużo powiedziane. Jest on tak drobny i delikatny, że ciężko jest się z niego opłukać 🙂 Bibione leży około 100 km od zwiedzanej przez nas wcześniej Wenecji, więc jeśli chcecie zaliczyć oba te miejsca za jednym zamachem, to z powodzeniem możecie wybrać się właśnie do Bibione. Znajdując zakwaterowanie można planować osobne wycieczki jednodniowe do Wenecji, Werony i innych popularnych miasteczek w północnych Włoszech.

Podczas pobytu w Bibione miałem okazję zobaczyć prace jednego z lokalnych artystów malujących przeróżne, ciekawe obrazki – sprayem. Szanowny Pan nosił pseudonim Silvio Spray i muszę przyznać, że miał całkiem nieźle opanowaną technikę „psikania” 🙂 Jego efekty prac podziwiali zgromadzeni ludzie. W mojej galerii znalazły się zdjęcia pomalowanych drzwi. Być może ktoś z was lubi ozdabiać swój dom w taki właśnie sposób i ma na tyle miejsca w samochodzie, by przewieźć własne drzwi dla Pana Spraya? 🙂

A teraz informacja dla ludzi, którzy szukają spokoju. Jeśli planujecie swoje wakacje i szukacie taniej możliwości wypoczynku, wybierzcie się do Bibione we wrześniu. Ceny apartamentów są o wiele niższe niż w lipcu czy sierpniu. Jest też zdecydowanie większy wybór i swoboda w rezerwacji. Przyjeżdżając do Bibione warto zatrzymać się przed wjazdem do miasta. Są tam agencje turystyczne, w których pracownicy doradzą wam, gdzie można znaleźć nocleg w rozsądnej cenie. Plaże zwłaszcza w drugiej połowie września są zdecydowanie mniej zatłoczone. Od Katowic do Bibione jest zaledwie 930 km. Warto przeliczyć swój budżet i zastanowić się nad tym, czy w tym roku zamierzacie kolejny raz odwiedzić Sopot i wydać praktycznie podobne pieniądze za tygodniowy pobyt. Dla tych którzy nigdy nie podróżowali w te strony i obawiają się trasy mała motywacja. Droga zarówno do Wenecji jak i do Bibione jest prosta i komfortowa. Większość trasy to świetne autostrady i brak korków. W odróżnieniu od Naszych dróg nad Polskie morze 🙂

Wyjazd do Włoch w 2009 roku dał mi wiele niesamowitych wspomnień. Przeżyłem super przygodę nigdy wcześniej nie podróżując w ten sposób. Zobaczyłem mnóstwo urokliwych miejsc. Ten wyjazd sprawił, że chciałem zdobywać więcej. Po powrocie nie mogłem doczekać się kolejnego wyjazdu. Zdobyłem cenne doświadczenie w prowadzeniu samochodu oraz totalnie innym ruchu drogowym. Zostałem dosłownie zarażony podróżami. Mam nadzieję, że tym postem zachęciłem także Was 🙂 Jeśli macie smak na Włoską przygodę planujcie i ruszajcie na Południe 🙂 Ja tymczasem znikam kompletować kolejne wspomnienia z podróży.

Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *