Poranek na chorwackim parkingu rozbudził mnie lekkim chłodem w kabinie mojego samochodu. Zaspany wynurzyłem głowę spod śpiwora, by zobaczyć gdzie tamtej nocy wylądowałem. Byłem w totalnie innym świecie. Wszędzie było pełno zieleni i otaczała nas gęsta mgła. O poranku było jeszcze dosyć chłodno więc po otworzeniu drzwi od samochodu wpadło do niego świeże, rześkie powietrze. Słońce zaczynało już wschodzić, więc widziałem wszędzie biało – różowe zamglenie. To był niezapomniany widok. Wypiłem kilka łyków wczorajszej kawy i ruszyłem dalej w trasę. Płatna autostrada do Makarskiej jest idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy nie mają zbyt wiele wolnego czasu, a ostatni odcinek dojazdu może zaoszczędzić im sporo czasu. Poza tym…. droga jest wręcz idealna i przepiękna. Wiedzie przez ostre zakręty, tunele, ograniczeń jest również niewiele, a jeśli jakieś są- to wszyscy je ignorują. Każdy jedzie bezpiecznie, ale dynamicznie. Można dzięki temu nadrobić sporo czasu. Poniżej krótkie wideo z trasy i dojazdu na Makarską Rivierę, a konkretniej do miejscowości Tucepi, gdzie rozpoczęła się moja pierwsza przygoda z Chorwacją 

❤

Dzięki tej autostradzie około godziny 10 rano powitałem Makarską. Po drodze podziwiałem wszystkie widoki i robiłem zdjęcia. To był świetny poranek. Poniżej kilka fotografii z trasy.

Wjazd do Makarskiej Riviery rozpoczął się od przejazdu przez bramki. Wyglądało to jak wjazd do raju. Po przejechaniu dwukilometrowego tunelu zobaczyłem wymarzony cel podróży. Przysięgam, na całym ciele miałem gęsią skórkę!  🙂 Zobaczyłem turkus o którym wcześniej wspominała moja mama, zobaczyłem palmy, zobaczyłem inny kolor ziemi niż ten widziany dotychczas. Zobaczyłem inny świat. To była miłość od pierwszego wejrzenia i tak pozostało do dnia dzisiejszego. Pozostałe sześć kilometrów do miejscowości Tucepi? NIE PAMIĘTAM ich! Moja głowa kręciła się w 360 stopniach. Nie wiedziałem gdzie spoglądać 🙂

Przydałoby się cabrio w takiej chwili, ale na szczęście miałem później okazję zobaczyć wszystko na spokojnie. Dojechałem do celu !

❤

Nigdy wcześniej nie widziałem takiego miejsca i już wtedy wiedziałem, że Włochy raczej odejdą w zapomnienie, a jeśli kiedykolwiek wrócą to czysto z przypadku. Ten kraj zafascynował mnie od pierwszej chwili, gdy tylko zacząłem go odkrywać. Żałowałem, że mam jedynie tydzień czasu, bo wiedziałem już wtedy, że nie ma szans bym zobaczył wszystko.

Powyżej widok na Biokovo w miejscowości Tucepi. Ten sam widok mogłem podziwiać kąpiąc się w turkusowym morzu. Woda jest tak zasolona, że nie sposób w niej utonąć. Pływanie jest więc czystą przyjemnością. Pierwszego dnia przyszło mi również poznać bardzo pozytywnych i serdecznych ludzi. Byli to właściciele pensjonatu, w którym mieliśmy wykupiony nocleg. Do dzisiaj kiedy wspominam o Chorwacji i wyrażam swoje pozytywne zdanie na temat tego kraju, mam na myśli również gościnność Chorwatów. Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia dotyczące tych ludzi, ale ja mam same pozytywne. Ilekroć nie byłem w Chorwacji spotykałem się z ich serdecznością i gościnnością. Jednak o tym jakie podejście do życia i zwyczaje posiadają oraz jakim są narodem będę musiał napisać innym razem 🙂 Przejdźmy do zwiedzania.

Tucepi, to miejscowość w której miałem przyjemność przebywać przez tydzień czasu. Jest to małe miasteczko na południe od miasta Makarska. Mniej znane i mniej uczęszczane, ale posiadające najdłuższą z plaż. Z tych bardziej znanych w obrębie Riviery Makarskiej są jeszcze miasta takie jak: Baśka VodaBrela,Podgora i wiele, wiele innych. Wszystkie są równie warte uwagi i można z powodzeniem wybrać się na wakacje w tym kierunku. Plaże na Makarskiej Rivierze są kamieniste. W tamtym rejonie nie występują w ogóle plaże piaszczyste. Woda jest turkusowa, a więc najlepsza jaką możemy sobie wyobrazić 🙂  Ten kolor jest po prostu nie do opisania. Morze Adriatyckie zmienia odcienie w zależności od tego o jakiej porze je fotografujemy i jak pada na nie słońce. Udało mi się zrobić kilka fotografii, które pomimo tego, iż nie oddadzą uroku i wspomnianych kolorów, mogą was skłonić do wyjazdu w tamte rejony.

To, co różni Chorwację od wszystkich innych odwiedzonych przeze mnie dotychczas krajów, to jej różnorodność. To kraj, w którym każdy znajdzie dla siebie coś co lubi. Jest możliwość chodzenia po górach,  pływania, nurkowania, a nawet pływania skuterami i zwiedzania pobliskich wysp. Kolejna kwestia to samo miasteczko i jego układ. Wybierając się na popołudniowy spacer po Tucepi, możemy podziwiać wszystko co jest na naszej drodze. Deptak od samej plaży aż do Podgory liczy prawie dwa kilometry. Po drodze mamy możliwość zakupienia pamiątek, zjedzenia chorwackich i europejskich potraw. Jest też niezliczona ilość tawern i barów. W Tucepi wszystko jest zachowane ze zdrowym rozsądkiem. Nie ma przepychu, ani przesady. I to tak dosłownie, bo jeśli mamy ochotę wypłacić pieniądze, to nie ma tam postawionych 5 banków. Jeśli potrzebujemy zrobić zakupy smacznie i tanio, mamy jedynie lokalny Konzum i malutki market Studenac (no chyba, że ktoś jest bardzo mocno przywiązany do niemieckiego Kauflanda, to zapraszam na drugą stronę ulicy). Niejednokrotnie będąc w miejscowościach turystycznych doświadczałem przepychu i miasta przygotowanego typowo pod turystów. Tucepi do takich miast zdecydowanie nie należy.  Nie spotkamy tutaj chmary murzynów próbujących wcisnąć nam tanie, chińskie bibeloty (a przynajmniej do tej pory tak było). Wieczorami możemy bez obaw wracać do naszej kwatery. Jest bezpiecznie. Poniżej załączam zdjęcia „wieczornego klimatu” podczas jednego z moich spacerów po plaży 🙂

Chorwacja wieczorem ma swój niepowtarzalny urok. Po 23:00 z ulic pomalutku znikają turyści. Miasto zaczyna się wyciszać. Wbrew pozorom nocne życie o którym wspominałem powyżej nie wygląda tak samo jak to nocne życie we Włoszech. Niejednokrotnie przesiadując do 2 w nocy jedyne dźwięki jakie docierały na nasz taras można było usłyszeć z niedaleko położonego hotelu Blue Sun, gdzie co wieczór odbywały się huczne dyskoteki dla gości. O ile śpicie twardym snem, nie będą Wam również przeszkadzać miejskie skutery jeżdżące do późnych godzin nocnych. Poza tym lokalni mieszkańcy o tej godzinie najzwyczajniej kładą się spać. Wieczory spędzane na tarasie dają ukojenie po całym dniu upałów. Znad morza dociera chłodne powietrze. Niekiedy była to jedna z najlepszych rozrywek po całym dniu zwiedzania  🙂 Mieszkańcy, którzy wcześniej kładą się spać nadrabiają wczesną pobudką z rana.

Przychodzi więc i czas na upalny poranek, bo nawet we wrześniu o 7:00 rano temperatura potrafi Tutaj sięgać 23 stopni. Nie ma odpoczynku od upału.

Zabieram Was tym razem do „oliwnego gaju„. Dzięki drzewom oliwnym Chorwacja kojarzy mi się troszeczkę z Jerozolimą (choć jeszcze nigdy tam nie byłem). Nie byłbym sobą, gdybym nie znalazł nawet i tam jakiegoś starego klasyka. Tutaj ciężko byłoby nazwać ten samochód „klasykiem” bo to stary, porzucony Peugeot po dosyć ciężkiej stłuczce, jednak stoi on w tym samym miejscu już od lat. Być może kiedyś, ktoś zatroszczy się o niego i ofiaruje temu staruszkowi nowe życie 🙂 O nim szerzej również w kolejnych postach. Poniżej fotografie.

Niewielu z Was domyśliłoby się, że ten piękny „gaj oliwny” w którym został porzucony ten samochód prowadzi bezpośrednio do morza. Posiada również funkcję parkingu jednego z pensjonatów. Poza zdjęciami z plaży w mojej galerii znalazło się kilka fotografii ze spacerów po głównym deptaku w Tucepi. Dorzucam również kolejne zdjęcia miasta nocą.

Widok na plażę z jednej z restauracji położonej przy głównym deptaku.

Dokąd teraz? Podczas wyjazdu zwiedzaliśmy większość okolicznych miejscowości. Chciałbym jednak każdej z nich poświęcić osobny post i szerzej wypowiedzieć się na jej temat. Postanowiłem więc wrzucić kilka fotografii. Nie sposób opisać wszystkiego szczegółowo w jednym tekście 🙂  

 Poza tym uważam, że każde z tych miejsc zasługuje na osobny tekst. Wiąże się z nimi kilka ciekawych historii.  Mogę jedynie dodać, że jeśli planujecie wakacje na Makarskiej Rivierze, nie możecie pominąć Breli.

Poniżej kilka fotografii z wędrówki w tamto miejsce. Do Breli i znanej skały możemy również dojechać, jednak więcej ciekawych widoków można podziwiać idąc pieszo wzdłuż plaży z miejscowości Baśka Voda.

Jeśli mamy odrobinę szczęścia wakacje w tym miejscu możemy spędzić dosłownie – pod palmami 🙂 Bo zostały one posadzone na samej plaży. To przecież jest idealne miejsce dla mnie, bo mam bzika na punkcie palm! 

Tym razem fotografia jednej z plaż w kierunku Breli. Pamiętam, że zbierało się wtedy na jedną z popołudniowych burz, które w tych rejonach są wyjątkowo rzadkie, a jeśli już są, to trwają zaledwie kilkanaście minut. Po około 15-20 minutach wracamy do upałów ponownie ciesząc się słońcem.

chwila odpoczynku w drodze na Brelę. Najlepszy odpoczynek jaki mogę sobie wymarzyć 🙂

Mijał dzień za dniem, a ja z każdą kolejną chwilą wiedziałem, że to miejsce totalnie różni się od wszystkiego, co do tej pory widziałem. Można tutaj odnaleźć spokój i ciszę. Można naprawdę odpocząć i się zregenerować. To niepowtarzalne miejsce i ciężko wyrazić swoje emocje jakie odczuwałem podczas mojego pierwszego pobytu w Chorwacji. We wrześniu nie ma już tak wielu turystów z dziećmi, więc poranne godziny na plaży mogą być idealne dla tych, którzy szukają totalnej ciszy i spokoju w towarzystwie morza. Do najbardziej wygodnych dopływa nawet mała łódka z owocami i innymi przysmakami.

W miejscowości Tucepi są także miejsca dla ludzi chcących dosłownie wyjść na przeciw naturze. Mowa tutaj o nudystach. Posiadają oni wydzielone miejsce zwane plażą FKK. Jest ona położona zaraz za starym opuszczonym jeszcze wtedy hotelem Jadran. Dla zainteresowanych, jak dojść do tej plaży polecam wyszukać informację w internecie. Droga jest tak prosta, że każdy może tam trafić. Mnie jednak nie interesowali nadzy ludzie, lecz widoki jakie można podziwiać w tamtym miejscu. FKK jest położone w lesie za niegdyś funkcjonującym hotelem Jadran (obecnie został wyremontowany i jest chyba jednym z najbardziej luksusowych hotelów na Rivierze Makarskiej). W tamtejszym lesie możemy mieć okazję poznać prawdziwą dzikość Chorwacji i jej dziewicze piękno. Mamy maluteńkie zatoczki, gdzie można wypocząć i spędzić czas sam na sam z naturą. Oczywiście dopóki nie przyjdą nudyści 🙂 Wtedy musicie się tą przestrzenią z nimi podzielić. Ale… poniżej kilka fotografii. Popatrzcie 🙂

Powyżej zamieszczam krótkie wideo turystycznej łodzi, na której można sobie wykupić wycieczkę. Łódź przez cały dzień pływa po wybrzeżu, a na jej pokładzie mamy możliwość zjedzenia ryb lub kurczaków z grilla oraz wypicia wina i oczywiście podziwiania widoków. Ci którzy zdecydują się na taką formę rozrywki muszą poświęcić na nią cały dzień od wczesnego poranka. Zainteresowanych zapraszam do portu w Tucepi lub miasta Makarska, gdzie można dokonać zakupu biletów.

To był już koniec mojego pobytu w Chorwacji, a zarazem początek moich podróży do tego kraju. Było mi ciężko stamtąd wyjeżdżać widząc jak piękne jest to miejsce. Zdecydowanie nie zdążyłem się nim nacieszyć w pełni. Dzięki gościnności ludzi i całemu otoczeniu jakie miało na mnie ogromny wpływ podjąłem decyzję, że chce ten kraj poznać bardziej. Chcę wiedzieć co czai się po drugiej stronie morza, chcę zobaczyć zdecydowanie więcej niż tylko najpopularniejszą Brelę. Wyjeżdżając z powrotem do domu, czułem się jakbym opuszczał swój własny, bo od tamtej pory Chorwacja jest moim drugim domem podróży 🙂 Szerzej na temat kolejnych wyjazdów w rejony Dalmacji i nie tylko w kolejnych wpisach.

Pozdrawiam 🙂

7 komentarzy

  1. Piękne widoki zachęcają do wybrania się w tamten rejon, nie byłam w Chorwacji ale zdjęcia zachęcają do zwiedzenia tego kraju, Blog fajnie pisany, będę śledzić dalsze wydarzenia. Pozdrawiam

    Gosia
    1. Z Chorwacją jest tak, że trzeba się do niej przekonać i zobaczyć ją na własne oczy. Mnie osobiście plaża zawsze kojarzyła się z ogromną przestrzenią, piaskiem, parasolami i morzem. Aż w końcu udało mi się zobaczyć połączenie zjawiskowych gór, wielkich palm i turkusowego morza i stwierdziłem, że to jest to. Chorwacja jest krajem nie do podrobienia zarówno pod kątem przyrody jak i architektury podobnie jak białe budynki w Grecji na wyspie Santorini, jedyne i niepowtarzalne. Musisz koniecznie skusić się na jakąś ofertę last minute z biura podróży i wybrać się choćby na tydzień zanim ucieknie ci wrzesień- najtańszy oprócz maja w sezonie miesiąc 🙂 Trzymam kciuki

      admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *