Kiedy piszę do Was o mojej wyprawie na półwysep Peljesac, siedzę na tarasie późnym wieczorem kompletując i przeglądając zdjęcia z podróży. Już jutro z samego rana wyjeżdżamy z miejscowości Tucepi na Makarskiej Riwierze i kierujemy się na południe Chorwacji. Stwierdziłem, że jest to idealny moment aby zebrać do kupy wszystkie wrażenia dzisiejszego dnia. Mamy końcówkę sierpnia, jest więc bardzo gorąco, a w tle każdego stukającego klawisza mojej klawiatury słyszę przejeżdżające skutery oraz rozmawiających ludzi na pobliskiej ulicy. To był bardzo upalny dzień i jestem dosłownie spalony słońcem. Słyszę cykady, a po moich plecach spływa letnia bryza znad morza. Wreszcie czuję ulgę po bardzo upalnym dniu. Brzmi to być może jak słowa z pamiętnika, bądź też dziennika podróży, jednak jeśli to czytasz postaraj wczuć się w klimat. Zamknij oczy i wyobraź sobie, że przy zapalonej świeczce na starym stoliku piszę do Ciebie to, co mnie do tej pory spotkało. Jeśli to Ci nie wystarcza wyobraź sobie, że siedzisz na przeciwko mnie, a ja po całym dniu nagrywania chce podzielić się z Tobą wrażeniami. Chcę po raz kolejny uruchomić Twoją wyobraźnię i zabrać Cię w podróż. Wiem, że to potrafisz i jeśli obydwoje skupimy się mocno to zaraz znajdziesz się razem ze mną na tym tarasie i pogadamy jak starzy kumple. By odnaleźć się w tej sytuacji musimy się jednak cofnąć.

Cofnąć się do początku mojej wyprawy, gdzie wszystko zaczęło się od wymiany starego sprzętu do nagrywania na nowy. Podjąłem decyzję, że aby doskonalić swój warsztat będę potrzebował lustrzanki i stabilizacji obrazu. Zaraz po zakupie zaczęły się pierwsze testy i tak około miesiąc przed wyjazdem pierwszy raz stanąłem przed kamerą i zacząłem się przedstawiać i mówić kilka słów o sobie, by sprawdzić czy w ogóle się od tego nadaję. Podjęliśmy decyzję wraz z żoną, że zakładamy kanał na YOUTUBE i będziemy prowadzić vloga podróżniczego, tak by lepiej oddać Wam emocje jakie towarzyszą nam dosłownie w każdej chwili spędzonej na wyprawach. Dlaczego wybraliśmy ponownie Chorwację?

Wszystko tak naprawdę zaczęło się od założenia profilu na instagramie. Konto “iamtravel.pl” dało nam masę możliwości. Dzięki temu poznaliśmy nowych ludzi i tak zaczęło się planowanie każdego etapu naszej podróży. Zrobiło się trochę poważnie, bo tym razem mamy konkretnie wyznaczone cele. Nasza podróż nie polega już wyłącznie na odpoczynku i robieniu przypadkowych zdjęć. Mamy Wam do przekazania coś szczególnego. Przez większość czasu w ciągu dnia dyskutujemy, które miejsca są warte uwagi i co chcielibyśmy Wam przekazać. Przekaz, no właśnie… Chyba tego słowa brakowało mi najbardziej, bo bez niego nie odbierzecie Chorwacji w taki sposób w jaki powinniście. Jakiś czas temu na instagramie wspominałem, że zabieram Was do kraju ludzi serdecznych, o wielkim sercu i wcale nie kłamałem. Ba, jeśli mam powiedzieć o nich najprawdziwszą prawdę, to są jeszcze bardziej serdeczni niż w ogóle do tej pory było mi dane to odczuć na własnej skórze. Dzięki instagramowi poznaliśmy Ivanę, jej siostrę Ninę i ich mamę, które pochodzą z miejscowości Rogoznica w środkowej części Chorwacji. Latem Ivana wraz z Niną pomaga swoim rodzicom w prowadzeniu pensjonatu Villa Kaleta. Udało nam się z nimi porozmawiać przed kamerą. Materiał z przeprowadzonego przez nas wywiadu już niedługo będzie dostępny do obejrzenia na naszym kanale. Czy warto więc zakładać konto na Instagramie? Oceniając obecną sytuację uważam, że warto. Bez tego nie wiedziałbym, że najsmaczniejsze oliwki to te ze starego drzewa, że Chorwaci wcale nie wyjeżdżają ze swojego kraju za pracą, bo go nie kochają, a także, że Polacy to dla nich bardzo autentyczni i otwarci ludzie, którzy walczą o swoje prawa. Nigdy również nie dowiedziałbym się, że kuchnia Chorwacka jest bardzo mocno zróżnicowana w zależności od regionu i tak naprawdę nie ma jednej najpopularniejszej potrawy, która jest tutaj serwowana jako danie główne reklamujące chorwacką kuchnię. Warto rozmawiać z ludźmi. Warto być otwartym i warto być autentycznym. Takie sytuacje dają mi ogromną nadzieję, że na tym świecie są jeszcze ludzie, którzy odwzajemniają szczerość za szczerość i uprzejmość za uprzejmość.

Wyjeżdżamy z miasteczka Halle w Niemczech wczesnym porankiem, około godziny szóstej rano. Przed nami cały dzień drogi, a to co ma się dzisiaj wydarzyć i z czym przyjdzie mi się zmierzyć jest mi totalnie nieznane. Wyjeżdżając na południe w kierunku Bawarii i Salzburga w Austrii nie mam jeszcze kompletnie pojęcia o tym, że w samochodzie za kierownicą spędzę szesnaście godzin, kończąc swoją podróż w miasteczku Rogoznica szukając po omacku Villi, która jest położona po środku niczego. Nie wiem jeszcze o tym, że żeby dojechać w górę wyspy będę błądził jeżdżąc samochodem po kamienistej plaży zastanawiając się, czy dojedziemy bezpiecznie na miejsce. My podczas naszej podróży dopiero zastanawiamy się, gdzie będziemy chcieli dzisiaj dojechać i choć tak naprawdę mamy konkretny plan podróży nie wiemy totalnie gdzie wylądujemy. Wszystko zależy od tak wielu czynników, że nie chcemy na sto procent mówić – dzisiaj dojedziemy do Chorwacji. Zawsze kiedy podróżuję, najbardziej ekscytującym elementem podróży nie jest sama podróż, ale poczucie niepewności tego, co może wydarzyć się choćby w ciągu najbliższych trzydziestu minut. Naszym celem w tym roku jest półwysep Peljesac ze względu na niewyobrażalnie malowniczy krajobraz. Wpływ Włochów na tamtejszą architekturę, a także usytuowanie geograficzne i dobrą bazę wypadową na wyspę Korcula oraz miasto Dubrownik. Dokładnie rok temu będąc na wycieczce starą, zmęczoną łodzią mieliśmy okazję zobaczyć Korculę i już wtedy stwierdziłem, że to co widzę na przeciwko (mowa tutaj o Peljesacu) musimy odwiedzić w przyszłym roku. Czuję, że będzie to miejsce wyjątkowe, do którego będę wracać moim sercem i wspomnieniami niejednokrotnie.

Kończąc nasze ostatnie przygotowania, pakujemy samochód dzień przed ostatnim dniem pracy, a ostatni dzień pracy jest jak życie na autopilocie. Nie bardzo wiem co tam robię, bo moim umysłem jestem już w drodze. W końcu kończy się czas pracy i wsiadam do samochodu z pełną motywacją. W domu ostatnie pakowanie, sprawdzanie mapy i w końcu zasłużony sen. Wstajemy bardzo wcześnie rano i WYRUSZAMY. Początkowo nasza trasa przebiega niepewnie. Orientujemy się by wyjechać z miejscowości w której żyjemy i pracujemy, jednak po pierwszych dwóch godzinach zaczynamy poruszać coraz częściej tematy związane z kręceniem vloga. Jest to nasza pierwsza podróż w której zaczynamy kręcić i zajmować się filmowaniem. To filmowanie musi mieć jednak trochę mojego charakteru i rzecz jasna mojej wizji. Pierwszy raz podczas tej podróży zatrzymujemy się na kręcenie przed Bawarią. Ja jeszcze nigdy nie stawałem przed kamerą i nie przyszło mi skupiać się nad mówieniem do niej. Nie czuję tremy, a jedynie przewijający się stos myśli odnośnie przekazu. Do tej pory miałem czas, by zastanowić się co chce Wam przekazać. Teraz wszystko odbywa się już automatycznie i pod wpływem emocji. Wiemy jednak, że pod wpływem chwili nagrywamy najlepiej i do pewnych momentów już nie wrócimy. Druga taka sama chwila się nie powtórzy. I tak przemierzamy kolejne kilometry…. Kiedy Ty mój drogi czytelniku czytasz to co napisałem, my jesteśmy już dawno po podróży. Bardzo ważna uwaga: Ja moimi oczami będąc w podróży jestem w niej już z Wami. Opowiadam do Was, co mi się przytrafiło i mówię co zaraz będziemy robić. Jesteście moją wirtualną publicznością, którą mam w swojej głowie i to dla Was i do Was się śmieję, to z Wami rozmawiam. To świetne uczucie, którego wcześniej nie doświadczałem podczas podróży towarzyszy mi już aż do jej końca. Vlogowanie jest więc bardziej dynamiczne, ale z każdym kolejnym ujęciem zaczynam czuć to podniecenie, a jednocześnie ogromną motywację, by móc wkładać w to swoje serce jeszcze mocniej. Podniecenie wiąże się ze sporym zaangażowaniem, bo momentami zapominamy o czasie jaki upływa, a przecież kilometrów do zrobienia zostaje mnóstwo. Pojawia się jednak taka myśl w mojej głowie, która nie pozwala mi przestać nagrywać, a do głowy napływają ciągle nowe pomysły – to twórczość. Przemawia przeze mnie i jest momentami silniejsza niż inne bodźce. Ta myśl pomaga mi bardzo często w uchwyceniu chwili, której prawdopodobnie nie zapamiętałbym tak szczegółowo pisząc do Was bloga.

Kanał, który powstał na youtubie został założony po to, by móc dać Wam jeszcze więcej. Chcemy Was zabrać ze sobą w podróż, zdradzamy swoje wszelkie miny. Wy jako publiczność macie także szanse poznać nas bliżej, a Wasza wyobraźnia zostaje zastąpiona nowym obrazem. Poznajecie nasze słabości, ale też przeżywacie z nami każdą nawet najmniejszą chwilę. Uwielbiam rozwój i wspomniane wcześniej podniecenie, którego doświadczam coraz częściej vlogując. Przejawia się we mnie kreatywność i jeszcze większa chęć podzielenia się tym z Wami. Pomimo wszelkich obejrzanych poradników na youtubie, posługujemy się sprzętem posiadającym ogromne możliwości, ale niestety nie pozbawionym wad. Momentami ten sprzęt sprawia nam spore problemy i nie pozwala uchwycić chwil wyjątkowych. Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ są to tak naprawdę nasze początki vlogowania i chcielibyśmy, by wyszło jak najlepiej. By w tych vlogach było widać włożony w to trud, a także serce. Nie wiemy dokładnie nawet, czy ten przekaz będzie w stu procentach jasny, jednak jak zawsze pozostaje nam nadzieja, że Wam – odbiorcom się to spodoba. Już teraz możecie się przenieść z nami na wyprawę na półwysep Peljesac dokładnie tu:

Jest to dla nas nowe doświadczenie, ale i wielka inspiracja. Zakładając kanał na youtubie rozpoczynamy więc nowy rozdział w naszym podróżowaniu. Teraz będziecie mogli przeczytać, co nam się przydarzyło podczas podróży na blogu, a na vlogu będziecie mogli zobaczyć jak ta podróż wyglądała i co podczas niej nam się przytrafiło. Nasz kanał na youtubie będzie się więc opierał na podróżowaniu i rozmowach z ludźmi. Będziemy prowadzić bloga i vloga o ludziach i ich historiach oraz miejscach z których pochodzą i krajów w których żyją. Stwierdziliśmy jednogłośnie, że poza samym podróżowaniem największą, drugą inspiracją są ludzie, bo bez nich nie byłoby historii. Takimi ludźmi, którzy piszą tę historię jesteśmy w końcu także i my. Teraz będziemy ją także kręcić. Jeśli ktoś z Was zagląda tutaj po raz pierwszy, zapraszamy Cię do oglądania naszego kanału i czytania relacji z naszej podróży właśnie tutaj. Dla tych, którzy na naszego bloga zaglądają już od jakiegoś czasu – trzymajcie mocno kciuki i dajcie znać, czy właśnie tego się spodziewaliście. My z naszej strony możemy jedynie zdradzić małą tajemnicę. Po tej wyprawie posiadamy ogrom materiału, a podczas niej poznaliśmy aż sześć niesamowitych osobowości, które poznacie już niebawem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *