Kiedy przyszedł czas na wyjazd w 2009 roku dokładnie pamiętam poranek przed naszym rodzinnym domem. Zebraliśmy się wspólnie, ustaliliśmy ostatnie kwestie, ktoś rzucił hasłem „No to Włochy” :). Odpaliłem silnik samochodu, pierwszy, najlepszy utwór z play listy nagranej wcześniej na poczciwy CD-Rom. Wziąłem głęboki wdech i wrzuciłem pierwszy bieg. Tak rozpoczęła się moja pierwsza, największa przygoda w życiu. Pierwszy wyjazd w tak daleką trasę 🙂

Chwilę po wyjechaniu poza rodzinne miasto całkowicie wyłączyłem stres, pozostawiłem za sobą problemy życia codziennego i po prostu zacząłem cieszyć się podróżą. Jedną z bardzo fajnych kwestii dotyczących podróży jest to, że potrafimy całkowicie wyłączyć mózg i pozbawić siebie myślenia o problemach. Dlatego też podczas podróży czuję się prawdziwie wolny. Nie zastanawiam się nad problemami, bo jest to dla mnie tak cenny czas, że nie chcę go marnować na zamartwianie się. Od tego są wakacje, od tego jest urlop i czas wolny od pracy. Dla wielu z nas to praca i rutyna jest codziennością. W dzisiejszych czasach na wakacje możemy sobie pozwolić raz do roku, dlatego tak rzadko (my podróżnicy) doświadczamy luzu i możliwości realizowania swojej pasji. Kiedy już więc przychodzi ten długo wyczekiwany moment – odrzucamy negatywne myślenie. 

Kreatywność przejawia się we wszystkim co robię podczas podróżowania. Czasem, aby podróż była udana również muszę być kreatywny. Ogromnym plusem jest to, że mogę w dowolnym momencie zmienić plany na wypadek korków lub braku noclegu. Po prostu nie planuję zbyt wiele do przodu. Wiadomo, mam wytyczoną trasę, mam cele do zwiedzenia, ale nigdy nie wiemy do końca jak ta podróż przebiegnie. I to jest w podróżowaniu najpiękniejsze. Dokładnie na tym polega jego piękno. 

Podczas wyjazdu do Włoch mieliśmy wytyczoną trasę, wiedzieliśmy dokąd jedziemy i co chcemy zwiedzić. Nie byliśmy jednak w stanie  przewidzieć tego, jakie warunki będą panować na drodze, jakie napotkamy korki, albo czy najzwyczajniej w świecie droga, którą postanowiliśmy pojechać nie okaże się kiepskim rozwiązaniem. Świetnie, co ? 🙂

 Takich sytuacji podczas podróżowania mieliśmy mnóstwo. Zawsze bardzo pozytywnie to odbierałem, bo wiedziałem, że dzięki temu znowu zobaczę coś nowego i ciekawego. Kiedy jestem w trasie chłonę każdy urywek widoków jak gąbka. Czasem wręcz żałuję, że to ja jestem kierowcą i moja obserwacja musi być jedynie połowiczna. Swoją drogą muszę pomyśleć kiedyś o zaangażowaniu w prowadzenie samochodu mojej żony. Wtedy będę miał więcej czasu dla Was, by coś nakręcić i sfotografować. Pokazać ten świat z mojego punktu widzenia. Ale przejdźmy do rzeczy  🙂

Naszym celem był Rzym i zwiedzenie wszelkich zabytków, odwiedzenie Watykanu oraz miasta Bibione. Jeszcze przed samym wyjazdem dorzuciłem pomysłem odwiedzenia miasteczka Talamone w Toskanii. Wybrałem to miasto ze względu na scenę z filmu kręconą z udziałem Daniela Craiga w roli agenta 007. O tym co było po drodze pisałem po części we wcześniejszych postach, część z nich będzie szerzej opisana w najbliższym czasie, więc – zabieram was do Toskanii !  Witajcie w Talamone.

Talamone to małe, kameralne i bardzo urokliwe miasteczko położone zaraz niedaleko autostrady w kierunku Rzymu. Od tego miasta do samego centrum dzieli Was zaledwie około 170 km. Troszeczkę wyżej na północ jest równie piękna, turystyczna miejscowość Marina, gdzie można spędzić wakacje na wybrzeżu.  O Toskanii szerzej wypowiem się w innym poście i stworze z tego osobny temat.

Spacerując wąskimi uliczkami Talamone można odczuć typowo południowy, powolny styl życia lokalnych mieszkańców. Oni z niczym się nie spieszą, są bardziej wyluzowani niż ludzie żyjący na północy Europy. Znajdziemy kawiarnie z dobrą, włoską kawą, której zapach rozchodzi się na kilkadziesiąt metrów. Ulice w ogóle obfitują w eksplozję zapachów. Jak to już we Włoszech bywa wszędzie czuć zapach pizzy 🙂 Ludzie spacerują z wielkimi kręconymi, włoskimi lodami. A Włosi ? Jak to Włosi. Siedzą na krzesełkach, gestykulują, krzyczą, śmieją się i spędzają kolejne leniwe popołudnie. To specyficzny rodzaj ludzi. Z jednej strony wyczuwasz luz nawet w rozmowie z nimi, z drugiej zaś widzisz ich totalnie „głośnych i ekspresyjnych” krzyczących na siebie, choć wcale się nie kłócą. To po prostu mocno krzykliwy naród.  Jak mawia moja mama, nasza rodzina jest mocno włoska z zachowania. W naszym domu często krzyczało się – mówiąc i mocno się gestykulowało. Jestem więc solidnie przyzwyczajony i nie jest mi to absolutnie obce.  Poniżej kilka fotografii tego, co możecie zobaczyć w Talamone.

Podczas przygotowań do podróży znaleźliśmy ciekawy „Camping” na obrzeżach Rzymu, gdzie można było w miarę tanio wynająć domki letniskowe. Nie wiedzieliśmy, że w tym miejscu Włosi mają 4 gwiazdkowy, wielki campus dla podróżników. Właśnie zamierzaliśmy się udać do tego miejsca, aby móc stamtąd dojechać metrem do centrum Rzymu i zwiedzać zabytki. To znakomita opcja dla ludzi, którzy nie chcą wydawać dodatkowych pieniędzy na płatne parkingi i wjeżdżać własnym samochodem do zakorkowanego Rzymu. Jazda samochodem w Rzymie zwłaszcza w okresie letnim to czyste samobójstwo. Prawdopodobieństwo, że będziesz mieć stłuczkę jest ogromne. Włoskie uliczki są bardzo wąskie, a samochodów jest 4 razy więcej niż przewiduje pojemność drogi. Dodatkowo dochodzą do tego autokary wycieczkowe i szaleńcy na skuterach. Jeżdżą na styk pomiędzy pasami zostawiając kilka centymetrów luzu. To wszystko odbywa się w takim tempie, że momentami miałem ochotę wysiąść z samochodu lub po prostu zawrócić. Szaleństwo! Camping Flaminio jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy nie chcą mieć wypadku samochodowego w Rzymie. Poniżej zamieszczam link do strony na której można dokonać rezerwacji telefonicznej lub online. W zależności od tego w ile osób planujecie wyjazd możecie wybrać odpowiednio wyposażony bungalow na wysokim jak na warunki Campingowe standardzie. Na terenie campusu jest nawet basen i pakiety z wyżywieniem.

https://www.villageflaminio.com/de/

Właściciele campingu to bardzo uprzejmi i pomocni ludzie. Dobra informacja jest taka, że można z nimi również porozmawiać w języku angielskim i dowiedzieć się wszystkich istotnych dla nas informacji. Na stronie Campingu widnieje numer telefonu oraz adres jak do Nich dojechać. 

To teraz przenosimy się do Rzymu . Moje pierwsze wspomnienie jakie mam to wyjście ze stacji metra, gdzie moim oczom ukazało się Koloseum. Zrobiło na mnie ogromne wrażenie jak i cały Rzym. Przechadzając się ulicami tego miasta można dosłownie odczuć, że przenieśliśmy się w czasie. Mijamy starożytne budynki, przepiękne fontanny, monumentalne pomniki. Widoki tej architektury zapierają dech w piersiach. Nie jestem zbyt wielkim fanem zwiedzania starożytnych budowli i podziwiania architektury, jednak Rzym jest swojego rodzaju wyjątkiem. Z chęcią powróciłbym tam jeszcze nie raz. Jest to niepowtarzalne miejsce. Jeśli ktoś planuje zwiedzić Włochy koniecznie musi pojechać do stolicy Włoch. Dla tych, którzy są zainteresowani wyłącznie zwiedzaniem Rzymu polecam znaleźć w sieci kilkudniowe wycieczki organizowane przez biura podróży w korzystnych cenach poza sezonem lub zakup biletu lotniczego tanich linii w dwie strony i poszukanie zakwaterowania na własną rękę. Uwaga! Ceny za noclegi w centrum Rzymu są bardzo wysokie! Aby móc zwiedzić większość znanych zabytków najlepiej poruszać się funkcjonującą linią metra.  Od samego centrum, gdzie znajduje się Koloseum można dojść pieszo również do schodów hiszpańskich oraz fontanny di Trevi.  Aby zwiedzić Watykan należy zakupić bilety na metro i przejechać kilka stacji. Przejście pieszo do Watykanu może Wam zająć sporą część czasu. Zwiedzanie zaczynamy od Watykanu.

Wejście główne i pierwsze pomniki. Nie mogłem uwierzyć, że zostały wyrzeźbione ręcznie w kamieniu. Bazylika Św. Piotra w Rzymie – jeśli miałbym ją krótko opisać to…. Nigdy nie widziałem budynku zrobionego ludzkimi rękoma, który tak bardzo wpłynąłby na moją wyobraźnię. Nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazić ogromu pracy jaki włożono w wybudowanie tej Bazyliki. Poniższe fotografie to dowód na to, że ludzki talent nie ma granic.  Projektantem kopuły Bazyliki jak i autorem fresków w Kaplicy Sykstyńskiej był sam Michał Anioł. Pieta jest również jego dziełem. Poniżej kilka fotografii.

Zdjęcia nigdy nie oddadzą pełnej potęgi tego miejsca. Tam po prostu trzeba być i zobaczyć to na własne oczy. Wstęp do Bazyliki jest bezpłatny. Poza przejściem solidnej kontroli rzeczy osobistych może tam wejść każdy. Każdy kto chce tam wejść musi być również odpowiednio ubrany tzn. nie możecie mieć odsłoniętych ramion ani krótkich spódniczek (to informacja dla kobiet ubranych w letnie stroje). W przeciwnym razie pracownicy ochrony obiektu mają prawo zabronić Wam wejścia do środka budynku. Dalszy ciąg podróży i opowiadań w kolejnym poście.

Pozdrawiam 🙂

2 komentarze

  1. to bardzo pouczajacy blog mam nadzieje ze dzieki tym wpisom wiecej osob podrozujacych po europie odwazy sie na podroz na wlasna reke pomijajac biura podrozy i kombajny hotelowe , tym bardziej ze swoimi podrozami udowodniles ze sie tak da jest taniej lepiej i na wiekszym luzie

    Andrzej
    1. Mój sposób podróżowania zdecydowanie nie należy do tych najtańszych. Są przecież jeszcze ludzie podróżujący autostopem 😉 ale…. Każdy podróżuje i zwiedza tak jak lubi.Ja osobiście zdecydowanie preferuję podróż samochodem z wielu względów.Sam również załapałem manię podróżowania w takiej formie od innych ludzi. Szerzej o tym w poście pt” początek” i “bakcyl”. Pozdrawiam serdecznie!

      admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *